POLAND -CZECH THE SCORE?

We have to win against the Czech Republic. This is the plan for the next few days.

To sum up our achievements so far, it looks like this:
We started the Euro World Championship with Angora.

With Greece we had scored in 17:00 minute and had assumed that we won the championships.

With Russia, it turned out that the Euro Cup isn’t over and we have to play another math.

But after all we did calm a bit and show our skills. Especially Kuba Błaszczykowski

We should not disregard the Czechs. They are nice neighbors, but we have to eliminate them to go further.

Reklamy

Zarzuty do świętych krów

Właśnie przeglądałem kanały i patrzę Agnieszka Holland daje wywiad na którymś. Oprawa: muzyka trans, świece, i nagranie, kręcenie płynne z dołu.

I tak sobie myślę, znowu pojebani dziennikarze modlą się do swojego rozmówcy. Czyli mówią przyciszonym głosem, tak, tak, przeciągają, dodają nutę nostalgii i patosu.

Ale nie to mnie najbardziej wkurza. Dziennikarze to w 90 procentach palanty. Natomiast taka Agnieszka Holand, taki Andrzej Wajda czy Bartoszewski powinien powiedzieć: Hello?? Co wy kurwa wyprawiacie?  chcecie pogadać normalnie czy nie? Ale oni nie! Oni naprawdę zaczynają prawić litanię!

No w przypadku Bartoszewskiego to jest akurat inaczej bo jest już stary i po prostu nawija, daje nawijke o starych czasach 🙂 ale Wajda, Holland wstydzcie sie !

Dzisiaj zjedziemy Madagaskar

Co mamy dzisiaj  w piątkowym superkinie – Madagaskar. Ble… chociaż pinwiny są fajne, ale! Czy przypadkiem co mądrzejści, ulegając presji uwielbienia Madagaskaru przez świat, nie mówią tak „że pingwiny są fajne” po to żeby nie być wykluczonym  z ogólnego trendu uwielbienia tego chujowego filmu? Anyway dla tych mądrzejszych zrobiono film z samymi pingwinami.

Wczoraj zrobiłem drugie podejście do Madagaskaru i okazało się, że jest głupi i nudny. Są beznadziejne podstawione głosy polskie i żarty w stylu uderzyłem sie stając na grabie przy muzyce „What a beautiful world”.

Taki film chyba można nazwać pop-kulturą, czyli kulturą masową. Po pierwsze, dlatego że jest popularny, a druga sprawa to fakt, że jest rysunkowy. Gdyby nie był rysunkowy to byłby tylko „pop”, ale tak to ta rysunkowość nadaje mu walorów artystycznych i dlatego dorośli mają wrażenie, że obcują z formą artyzmu. Give my a break. Madagaskar my ass!

Na rozdanie oskarów krytyka dziennikarzy TVN24

Marta Kuligowska – Dobrze zaczęła, ale po urodzeniu dziecka zrobiła z siebie gwiazdę lat 80-tych i cały czas ubiera się i czesze jak Urszula z tlenionymi na biało włosami, a w domu śpiewa do dziecka „Ojciec twój pędziwiatr…” Moim zdaniem może być jedną z bardziej niebezpiecznych osób w TVN.

Jarosław Kuźniar – Zaczął jako typowy wilk w padole wilków wygryzając innych. Bardzo niemiły natomiast uległy w stosunku do wyżej od siebie postawionych. Czasem jest jednak dowcipny i miły, ale wtedy włącza mu się sumienie za to, co zrobił innym by dostać się na swoje stanowisko.

Beata Tadla – Bardzo podobna do Jarosława Kuźnara, tylko ją bardziej gryzie sumienie.

Joanna Kryńska – Jedyna profesjonalistka, skromna, rzeczowa i sympatyczna. Przyjmuje obowiązki prowadzenia programów populistycznych z tematami „Filip Gonzowski tłumaczy na 150 języków świata” mimo że  stworzona jest do wyższych celów. Marta Kuligowska w takich wypadkach jest obrażona na cały świat.

Jakub Porada – Druga sympatyczna i dowcipna osoba w TVN24, niestety może zostać wygryziony przez osoby pokroju Jarosława Kuźnara.

Tomasz Sianecki – Myśli, że jest gwiazdą jak Jay Leno, Larry King albo inni. Zapotrzony w siebie z niskim poczuciem humoru, nieprzyjemny dla innych.

KRYTYKA FILMU PARNASSUS

Oto mój pierwszy artykuł dotyczący recenzji filmów.

Na pierwszy ogień idzie: Parnassus Terriego Gillama. Moja opinia to: Film autorski.

Jest wiele filmów autorskich na świecie. Filmy autorskie robi Woody Allen, filmy autorskie robi Quentin Tarantino. Ale nie każdy znany reżyser robi filmy autorskie, Ridley Scott moim zdaniem takich filmów nie robi. Film autorski można zdefiniować w ten sposób, że w filmie jest więcej reżysera niż filmu. A to mi się nie podoba.

Dlaczego to jest coś złego? Otóż jest to coś złego, bo film zaczyna być nie filmem, a zbiorem luźnych scenek aktorskich. Nie oglądamy już fabuły tylko znajdujemy się w kółku wzajemnej adoracji. No, a co, jeżeli ktoś do tego kółka nie należy? To wychodzi. Podobnie jest z filmami Alena, obejrzałem dwa czy trzy, a następnych już nie oglądam, bo nie należę do tego kółka, co nie znaczy, że nie potrafię ich obiektywnie ocenić, bo jeden Film Alena bardzo mi się podobał.  Ja należę do kółka Nolana.

Jest taka scena w Parnasusie: Na samym początku, jak ratują wisielca (Heath Ledger) następnie Heath Ledger budzi się na przyczepie wozu Imaginarium, widzi dziwne postacie, karła i przebranego potwora na czterech łapach. Scenę przerywa dźwięk komórki i bohaterowie patrzą na siebie przez dłuższa chwilę, następnie bohater przebrany za potwora siąga maskę i mówi „to chyba twój” i Heath Ledger szuka telefonu w kieszeni. Adoratorzy ekscytują się „Cały Terry! Pokazuje świat wyimaginowany, ale nie brakuje mu dystansu! Ale mnie to nie bawi, bo widzę scenę jak kręcono film i komuś zadzwonił telefon, i ktoś zaproponował żeby umieścić to w filmie.

parnasus-plakatJak mówiłem, Gillam pozwala aktorom „grać”. Przykład: Aktor który gra diabła- Tom Waits – (właśnie szukałem w googlu jego naziwska i pierwszy link to bylo coś takiego „ekipa w Parnasusie jest świetna, Tom Waits!) Otóż jest scena, gdzie Tom Waits kieruje pojazdem w kształcie głowy, w ręku trzyma joystick, pali papierosa i mówi „Chicago Baby”.

Otóz ta scena to już nie tylko oznacza film autorski Gillama, ale ale film autorski Tomego Waitsa! To jest zachowanie Waitsa, które jest charatakterystyczne dla niego i całego pokolenia, ktore za nim stoi, natomiast nie ma się jak do historii, którą opowiada film.

Film na tym ucierpiał, dobry reżyser powinien używać trochę „zamordyzmu” bo inaczej wychodzi misz masz. Trochę Waitsa trochę Gillama i trochę jeszcze kogoś. Oglądałem dwa razy Parnasusa i z historii nic nie rozumiem, to znaczy zupełnie mnie ona nie pociąga. Chociaż Terry Gillam robił dobre filmy jak na przykład 12 Małp.

Podsumowując Parnasus to jest dobrze skrojony teatr z dobrymi aktorami i jest luźnym hołdem odchodzącego pokolenia Gillama. Mam nadzieję, że do następnego się znowu przyłoży, albo umrze.